Kajakowa Pętla Warszawska

Wielka Kajakowa Pętla Warszawska stanowi wyzwanie dla wielu kajakarzy. Liczy sobie 77,9 km. Nie ma początku, ani końca. Można ją rozpoczynać w dowolnym miejscu, ale należy ją również kończyć w tym miejscu, w którym się zaczęło. Idealnym miejscem na rozpoczęcie i zakończenie spływu jest Plaża Twierdza Modlin. Aby pokonać całą trasę jednego dnia należy zarezerwować sobie minimum 12 godzin. Osoby mniej opływane powinny sobie zarezerwować min. 16 godzin. Przepłynięcie całej pętli uzależnione jest od pogody, poziomu wody w Wiśle i Narwi oraz od odpowiedniego przygotowania kondycyjnego.

Aby przepłynąć 77,9 km należy pokonać: 28,7 km rzeką Wisłą, 21 km Narwią pod prąd, 700 metrów przenoski przez zaporę w Dębe, 10,5 km po stojącej wodzie Zalewu Zegrzyńskiego i 17 km Kanału Żerańskiego wraz ze Śluzą im. inż. Tadeusza Tillingera.

Najłatwiejszym etapem jest Wisła, rzeka Narew jest etapem trudnym i bardzo często decydującym o całej wyprawie. To właśnie na Narwi wiele osób rezygnuje z dalszego płynięcia. Przenoska w Dębe jest dosyć uciążliwa, problem jest też z wodowaniem, należy uważać na śliskie, pochyłe betonowe brzegi. Zalew Zegrzyński wydawać by się mogło, że jest łatwy, ale to tylko pozory. Duża ilość jednostek pływających i silny wiatr potrafią tak rozkołysać zbiornik, że trzeba płynąć bardzo ostrożnie i uważać na wysokie i krótkie fale. Kanał Żerański, to spokojna stojąca woda, która wymaga ciągłego wiosłowania. Poważną przeszkodę może stanowić również Śluza Żerań. Planując spływ warto wcześniej sprawdzić w jakich godzinach śluza pracuje. Jeżeli nie zmieścimy się w czasie należy liczyć się z kolejną niewygodną przenoską.

Aby łatwiej było Wam sobie zaplanować przepłynięcie Wielkiej Kajakowej Pętli Warszawskiej, postaram się w dużym skrócie opisać swoją samotną przygodę z 20 maja 2018 roku. Kilka dni wcześniej wszystko zaplanowałem i odpowiednio przygotowałem się kompletując najbardziej potrzebne rzeczy takie jak: wózek do kajaka, radiotelefon z możliwością wezwania pomocy na Zalewie Zegrzyńskim, bojkę ratowniczą, zapasowe wiosło, itp. Wieczorem 19 maja zapakowałem część rzeczy do kajaka i następny dzień wyglądał tak:

Godz. 3:30 – pobudka, dopakowanie niezbędnych rzeczy i krótki spacer z kajakiem nad Wisłę. Wodowałem się na wysokości miejscowości Łomna ok. godz. 4:28.

Godz. 5:30 – po przepłynięciu ok. 8 kilometrów Wisłą na której mogłem obserwować wschód słońca i ogromną ilość jaskółek brzegówek, dotarłem do ujścia Narwi. Mijając Plażę Twierdza Modlin miałem nadzieję, że ktoś mi pomacha z zaprzyjaźnionej ekipy wodniaków, jednak słychać było tylko jeszcze chrapanie.

Godz. 6:34 – ujście Wkry do Narwi, chwilę później zaczął się mały kryzys; zacząłem marznąć, mimo że miałem na sobie koszulkę z bielizny termoaktywnej z długimi rękawami i kamizelkę asekuracyjną. Po kilku następnych kilometrach musiałem się zatrzymać, coś zjeść, przebrać się i założyć fartuch. To była bardzo dobra decyzja.

Godz. 10:00 – zapora w Dębe. Przede mną przenoska, którą pokonywałem wielokrotnie w różnej konfiguracji, tym razem miałem ze sobą wózek, więc wszystko poszło bardzo sprawnie. Jednak kilka lat temu płynąc od Zegrza z córką, musiałem taszczyć dwuosobowego szklaka na plecach i nie było tak przyjemnie. Po zwodowaniu kajaka wypłynąłem na lekko pofalowany Zalew Zegrzyński.

Godz. 11:42 – mijając Zegrze Południowe jezioro było już bardzo mocno rozkołysane, a płynąc dalej w stronę Nieporętu musiałem nie tylko zwracać uwagę na fale ale przede wszystkim na inne – większe jednostki pływające, których było mnóstwo.

Uwaga: Przepływając pod mostem należy trzymać się prawego brzegu do momentu, gdy nie pokaże się maszt sieci komórkowej w Nieporęcie. Od tej chwili trzeba trzymać kurs na ten właśnie maszt. Osoby bez większego doświadczenia i odpowiedniego przygotowania nie powinny samotnie płynąć przez Zalew Zegrzyński. Wywrotka na środku zbiornika może skończyć się źle.

Godz. 12:08 – po wpłynięciu w Kanał Żerański musiałem zrobiłem sobie kolejną krótką przerwę na rozprostowanie kości. W tym miejscu mocno już czułem tyłek i ramiona. Na kanale zero ruchu, na brzegu wielu rowerzystów i wędkarzy.

Godz. 14:59 – Śluza im. inż. Tadeusza Tillingera. Obsługa śluzy na 5 z plusem. Zadzwoniłem na nr 22 8114720, zapytałem o możliwość prześluzowania i nie było problemu. Zapytałem Operatora śluzy, czy muszę wysiadać z kajaka, aby uiścić opłatę i też nie było problemu. Pan na sznureczku opuścił wiaderko, ja włożyłem tam kilka monet i chwilę później byłem na Wiśle.

Śluza Żerań pracuje: maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień: piątek – niedziela, święta 7:00-19:00; ostatnie śluzowanie 18:30, poniedziałek – czwartek 7:00-15:00; ostatnie śluzowanie 14:30. Śluzowanie kajaka kosztuje 4,08 zł.

Godz. 15:41 – po prześluzowaniu się płynąłem już Wisłą i dopływałem do mostu Północnego im. Marii Skłodowskiej-Curie. Kilka kilometrów później zrobiłem ostatnią pauzę. Po tylu godzinach siedzenia w kajaku pewne partie ciała mają dość. Płynąc dalej obserwowałem kilku niedzielnych kajakarzy, którzy nie zwracając uwagi na nurt rzeki błądzili wpływając w małe zatoczki lub na mielizny.

Godz. 17:59 – dotarłem do miejsca z którego kilkanaście godzin temu rozpoczynałem spływ Wielką Kajakową Pętlą Warszawską. W sumie przepłynąłem 77,9 km w czasie 11 godzin i 29 minut. Po drodze zatrzymywałem się kilka razy, czas ogólnego postoju wyniósł 2 godziny.

Całą trasę pokonałem sam, ale takie było moje zamierzenie. Byłem odpowiednio przygotowany na wszelkie ewentualności i liczyłem się ze wszystkim co mogło mnie spotkać.

Jeżeli kiedykolwiek zamarzy Wam się Kajakowa Pętla Warszawska, zdecydowanie odradzam pokonywanie tej trasy samotnie.

Do pobrania ślad GPX spakowany zip-em: Kajakowa-Petla-Warszawska

One thought to “Kajakowa Pętla Warszawska”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *